Jake Kiszka, podobno jest znany z bezbłędnego nosa do drogiego sprzętu. Trafił on w Japonii na kolekcję Dumble’ów, jakiej chyba nie widział nikt w branży. I choć przez chwilę był kuszony i… nie należy do najbiedniejszych gitarzystów, nawet on musiał odpuścić.
Jake Kiszka ma problem, który wielu gitarzystów chciałoby mieć — kiedy wchodzi do sklepu muzycznego, instynktownie sięga po najdroższy instrument w pomieszczeniu. Nie robi tego celowo. Po prostu tak działa jego ucho, jego ręce i — jak sam podejrzewa — kilkadziesiąt lat gitarowego DNA zakodowanego w vintage’owym sprzęcie. Zakupy gitarowe z gitarzystą Greta Van Fleet to nie jest aktywność dla osób o słabych nerwach.
Robiłem wiele takich porównań w różnych sklepach muzycznych. Ktoś wprowadza mnie do pokoju pełnego gitar i mówi: 'Powiedz mi, która najbardziej ci się podoba’. Ogrywam jakieś 15, 20 gitar i prawie za każdym razem wybieram tę najdroższą
Czy winę ponosi The Beloved — legendarna Les Paul SG z 1961 roku, która jest jego numerem jeden? Kiszka sam nie jest pewien:
Chyba nie wiem, bo to była dość droga gitara
Przy cenie 25 000 dolarów instrument był całkowicie poza jego zasięgiem. Jednak Andrew Yonke, dyrektor generalny Chicago Music Exchange i przyjaciel menedżera zespołu, pożyczył mu go na trasę z prostym warunkiem: oddasz, kiedy będziesz mógł. Kiszka oddał — i tym sposobem legenda The Beloved zatoczyła koło.
Skoro vintage’owe gitary elektryczne ma opanowane, naturalne było pytanie o wzmacniacze. Czy sięgnął po Dumble’a — świętego Graala wśród lamp, wzmak tak rzadki i drogi, że większość gitarzystów widuje go wyłącznie na zdjęciach?
Podczas japońskiej trasy Greta Van Fleet los zabrał go do Osaki, do niepozornego sklepu muzycznego, o którym mówili znajomi. To, co tam znalazł, przeszło jego najśmielsze oczekiwania.
Ten facet miał wszystko, o czym można pomyśleć. Amerykańskie wzmacniacze i efekty, brytyjskie też — jakieś z najrzadszych Plexi Marshallów z lat 60., kostki Klon i mnóstwo innych rzeczy
Ale to był dopiero przedsmak. Prawdziwe skarby właściciel trzymał z dala od oczu przypadkowych klientów — i tylko wybranym pokazywał, co kryje piwnica.
Mówi: «Czy pójdzie pan ze mną? Mam rezerwy w piwnicy.» Może mnie rozpoznał — a może po prostu mi zaufał. Nie wiem. Ale wpuścił mnie do swojej piwnicy ze wszystkimi sekretami i miał tam jakieś 10 Dumble’ów. To była największa kolekcja, jaką kiedykolwiek widziałem na własne oczy!
Przypominamy – Dumble są produkowane ręcznie przez Howarda Dumble’a w nakładach liczonych w dziesiątkach sztuk, używane przez Steviego Raya Vaughana czy Carlosa Santanę. Egzemplarze zmieniają właścicieli za sumy, które skutecznie odstraszają nawet dobrze zarabiających muzyków. Kiszka o tym wiedział — ale dopiero w Osace dowiedział się, jak bardzo.
«Chciałby pan kupić jeden?» A to było chyba zanim naprawdę zdałem sobie sprawę z wartości tych wzmacniaczy. Bo mówię: «No, tak! Ile? Ile kosztuje jeden z nich?» A on na to: «No wiesz, ten tutaj» — jakikolwiek to był model — «nie jest tak drogi jak pozostałe, więc pewnie mógłbym dać za 60, 70 tysięcy.» 60, 70 000 dolarów? Mówię: «Jezu, człowieku! Nie, no nie.» Trafiałem na nie już wcześniej, ale jeszcze nie jestem na tym poziomie


