Czy w obecnych czasach warto jeszcze nagrywać instrumentalne, gitarowe płyty? Mateus Asato – jeden z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych gitarzystów wywodzących się z internetu – uważa i udowadnia, że tak. Gitarzysta, który w ostatnich latach budował swoją pozycję u boku takich artystów jak Bruno Mars czy Tori Kelly, postawił na własną tożsamość twórczą – bez kompromisów i… bez słów w muzyce. Za wcześnie mówić jeszcze o renesansie gitarowej muzyki instrumentalnej, ale z drugiej strony być może właśnie jesteśmy świadkami jej cichego powrotu…?
Mateus Asato zdobył popularność dzięki niezwykłym gitarowym umiejętnościom i prezentowaniu ich na krótkich filmikach publikowanych w sieci. Zdobyły one wielką popularność, a to z kolei zwróciło uwagę Bruno Marsa, z którym Asato przez jakiś czas koncertował. W 2024 roku rozpoczął nowy etap kariery, wydając autorskie single „Cryin’” i „The Breakup Song”. Oba utwory zapowiadają jego debiutancki album, planowany na 2026 rok – i oba są w pełni instrumentalne. To właśnie brak wokali stał się dla części fanów impulsem do sugestii, by zaprosić do współpracy jakiś wokal. Gitarzysta odniósł się do tego w relacji na Instagramie, jasno tłumacząc, że… nie zamierza (cytujemy za serwisem Guitar.com):
Jeśli była jakaś osoba, która rozważała dodanie wokalu i tekstu do moich utworów, to byłem nią na pewno ja. Odkąd zacząłem wydawać własną muzykę, często czytam komentarze w stylu: ‘Widzę, jak ten i ten artysta śpiewa ten numer’. Nie czuję się tym urażony – wręcz przeciwnie, często się z tym zgadzam albo sam myślałem podobnie
Jednocześnie Mateus podkreśla, że świadomie rezygnuje z tej drogi:
Jestem świadomy, że ludzki głos i słowa są najprostszym mostem między twórcą a słuchaczem. Przekaz nie może być bardziej bezpośredni. Ale ja nie jestem wokalistą – i nigdy nie chciałem nim być. Jedyny powód, dla którego dziś tworzę muzykę, jest taki, że pewnego dnia zakochałem się w brzmieniu gitary elektrycznej
Asato przyznaje, że przez lata miał poczucie, iż w jego muzyce „czegoś brakuje”. Z dzisiejszej perspektywy widzi jednak, że to wątpliwości podsycane z zewnątrz, a nie wewnętrzna potrzeba.
To nigdy nie wychodziło ode mnie – zawsze od innych. Od byłych menedżerów, rodziny i tak dalej. Po takich rozmowach wracałem do domu i zaczynałem w głowie przekształcać coś, co wcześniej dawało mi dumę i poczucie życia. Aż w końcu zrozumiałem, że naprawdę lubię te gitarowe kompozycje w obecnej formie. One mają tak brzmieć – i to wystarczy. Przynajmniej dla mnie. A to jest najważniejsze
Szczególną wartością muzyki instrumentalnej jest wg. Asato jej otwartość na interpretację:
Najfajniejsze w instrumentalach jest to, jak bardzo mogą być subiektywne. Jak obraz bez opisu. Na tym etapie mojego życia bardzo cieszę się tym efektem. To urosło we mnie na tyle, że w końcu zdecydowałem się wydać te utwory na płycie, która ukaże się wkrótce
Gitarzysta nie wyklucza jednak, że w przyszłości sięgnie po inne środki wyrazu.
Czas na piosenki z wokalem i melodiami może nadejść, jeśli moja tożsamość twórcza uzna, że potrzebuje rozszerzenia. Na razie jednak jestem bardzo zadowolony z tego, gdzie jestem


