Niedawno miałam przyjemność zrecenzowania EPki „Vanishing”, a już w moim odtwarzaczu pojawił się pełnowymiarowy album Blindead 23 – „Deuterium”. Jako, że uwielbiam takie właśnie połamane i mega ciężkie brzmienie, po kilki przesłuchaniach stwierdzam, iż jest to płyta, do której bardzo często będę wracać.
Blindead 23 i „Deuterium” to eksperyment zarówno z brzmieniem instrumentów jak i wokalu. Z jednej strony słuchacza atakuje piekielny growl, z drugiej zaś mamy do czynienia z czystymi partiami, muskającymi delikatnie zgęstniałe powietrze. Tytułowy „Deuterium” rozpoczynający się nazbyt spokojnie (jak lyrics video do tego numeru z uspokajającym obrazem morza), po chwili przebija, dosłownie przebija nas niezwykle mocnym growlem, bo znów skręcić w sferę melancholii.
Niezwykle ciekawe są dwie części „Immersion” otwierające Iwszy rozdział albumu. „Immersion I” bardzo klimatyczne, z mocnym wokalem w zwrotkach i czystymi, melodyjnymi refrenami. „Immersion II” staje się swoistego rodzaju kontynuacją przestrzennego klimatu jaki buduje Blinded23, który jest totalnie zróżnicowany i nieprzewidywalny.
Z kolei ponad 10 minutowy „Worst Laid Plans” powala agresywną perkusją (brawo Pavulon!) i zajadłą gitarą (brawo Mateusz!). Mrok, zło i niepokojąca atmosfera. Taki właśnie nastrój buduje Blindead 23. Ciężki riffy i agresywna perkusja przeplatana jest z wyciszonym, momentami melancholijnym wokalem („Towards the Dark”).
Osobiście jestem zachwycona tym albumem. Zespół w wyrafinowany sposób eksperymentuje z elektroniką i post metalowym brzmieniem. Płyta jest totalnie różnorodna. Rollercoster dźwiękowy na pełnej petardzie. Świetna produkcja Davida Castillo, mix i mastering Kuba Mańkowski, no i wszystko w punkt się zgadza.
Jestem prawie pewna, że będzie to mój top jeśli chodzi o Polskę wśród tegorocznych wydawnictw.
Ocena nie może być inna niż 10/10.
Tekst: Ilona Matuszewska












