Syn Ozzy’ego, Jack Osbourne ujawnił nieznane wcześniej szczegóły dotyczące działalności swojego dziadka, Dona Ardena, w przemyśle muzycznym. Zrobił to w niekonwencjonalny sposób, biorąc udział w programie I’m A Celebrity: Get Me Out Of Here!
Don Arden był jedną z najbardziej barwnych, ale i kontrowersyjnych postaci w historii brytyjskiego przemysłu muzycznego. Zasłynął jako bezkompromisowy menedżer i promotor takich artystów jak Small Faces, Electric Light Orchestra, Black Sabbath czy później nawet Ozzy Osbourne. W świecie rocka zyskał przydomek „Al Capone muzyki” – ze względu na swoje agresywne metody negocjacji i twarde podejście do biznesu. Znany był z tego, że potrafił siłą bronić interesów swoich artystów, a jeden z muzyków wspominał o nim kiedyś dramatycznie i dosadnie:
On nie prowadził interesów – on je wymuszał
Mimo takiej reputacji, miał talent do dostrzegania potencjału, promowania zespołów i wynoszenia ich na szczyt. Był też ojcem Sharon Osbourne, późniejszej żony i menedżerki Ozzy’ego Osbourne’a.
Relacje Dona Ardena z jego córką Sharon eskalowały, gdy ta przejęła menedżerską opiekę nad Ozzym Osbournem, odchodząc z firmy ojca i zabierając jednocześnie jednego z jego najważniejszych artystów. Arden odebrał to jako osobistą zdradę i doprowadziło to do otwartego konfliktu rodzinno-biznesowego. Arden próbował odzyskać kontrolę, używając nie tylko prawników, ale także metod, które delikatnie określano jako „niekonwencjonalne”. Pojawiali się u drzwi „wysłannicy”, miały miejsce groźby, a sprawa trafiła nawet do sądu. Ostatecznie Sharon musiała zapłacić wysoką sumę, by zerwać umowy i uniezależnić karierę Ozzy’ego od ojca.
Podczas rozmowy opublikowanej na instagramie syn Sharon i Ozzy’ego, Jack Osbourne opowiedział o tej burzliwej historii rodzinnej, tłumacząc, że przez wiele lat nie znał własnego dziadka z powodu konfliktu Ardena z jego matką.
Jack powiedział między innymi:
Nie poznałem go aż do około siedemnastego roku życia, ponieważ on i moja mama mieli ogromny konflikt. Mój dziadek był kiedyś dużym dyrektorem muzycznym. Celował do ludzi z broni, mógł zrobić wszystko
Jack potwierdza, że, działalności Ardena towarzyszyły nielegalne metody takie jak zastraszanie i przemoc. Kiedy Sharon przejęła zarządzanie karierą Ozzy’ego, doszło do eskalacji konfliktu.
Moja mama przejęła zarządzanie moim tatą. Wysłał za nimi płatnych zbirów, na koncertach pojawiali się gangsterzy. Po tym, jak odeszła i przejęła zarządzanie moim tatą, zabrali ich do sądu. Musieli mu zapłacić milion dolarów, żeby zerwać kontrakt
Jack opisał także, w jaki sposób Arden uczył Sharon biznesu, jednocześnie zabezpieczając siebie przed odpowiedzialnością.
Nauczył ją wszystkiego i robił najróżniejsze pokręcone rzeczy. Kazał mojej mamie podpisywać wszystkie dokumenty, a wszystko było na jej nazwisko, żeby sam nigdy nie poniósł żadnych konsekwencji. Podpalali inne wytwórnie płytowe
Wspomnienia Jacka doskonale wpisują się w udokumentowaną reputację Dona Ardena jako jednego z najbardziej bezwzględnych i kontrowersyjnych menedżerów w historii przemysłu muzycznego.
Według licznych relacji, stosował groźby i przemoc — miał rzekomo grozić wyrzuceniem muzyka przez okno, a menedżera Bee Gees, Roberta Stigwooda, faktycznie przez nie zwiesić. W branży krążyła przypisywana mu wypowiedź skierowana do Jimmy’ego Page’a i Keitha Moona:
Jak byście chcieli grać w zespole ze złamanymi palcami?


