W ramach obchodów 30-lecia płyty „Balance” przygotowano jej specjalną edycję, a Sammy Hagar ujawnił kulisy jej powstawania. W rozmowie z Michaelem Anthonym, basistą Van Halen, opisał on bez owijania w bawełnę napiętą atmosferę, jaka panowała podczas sesji nagraniowych do tej płyty, podkreślając szczególnie trudne relacje z Eddiem Van Halenem.
Płyta „Balance” wymagała może więcej wysiłku niż inne albumy Van Halen, ale dzięki Bruce’owi Fairbairnowi i Mike’owi Fraserowi udało się ją skończyć.
Album „Balance”, wydany w 1995 roku, zadebiutował na szczycie Billboard 200 i szybko osiągnął sprzedaż dwóch milionów egzemplarzy. Jednak za kulisami sukcesu kryły się poważne napięcia, które doprowadziły do rozstania Hagara z zespołem wkrótce po zakończeniu prac nad płytą. Jednak, pomimo tych wyzwań, jeśli coś było dobre, to nie dało się temu zaprzeczyć i do dzisiaj nie można – płyta broni się swoim potężnym brzmieniem, wyczuwalnym napięciem i świetnymi kompozycjami.
W rozmowie opublikowanej na youtube’owym kanale artysty, Sammy Hagar wspominał:
To było szaleństwo, bo wejść do studia i nie chcieć tam być – dla mnie to była męka. Bruce Fairbairn (producent – przyp. red.) wyczuwał napięcie między mną a Edem, ale też między Mikiem a Edem. Mike nagrywał partię basu, a Ed od razu szukał w niej błędów. Bruce powtarzał: ‘Nie ma tu niczego złego’, ale Ed chciał Mike’a ukrzyżować
Najwięcej konfliktów pojawiało się w trakcie rejestracji wokali. Eddie regularnie przerywał pracę Hagara, co prowadziło do otwartych spięć:
Nie dogadywaliśmy się, bo on był destrukcyjny, gdy próbowałem nagrywać wokale. Przychodził, zanim skończyłem, wyłączał mi mikrofon i mówił do Bruce’a: ‘Chcę, żeby Sam zrobił to inaczej’. Bruce kłócił się z nim: ‘Ed, wynoś się stąd. My to ogarniemy’
Sytuacja stała się tak napięta, że producent postanowił przenieść realizację do Kanady. W studiu należącym do Bryana Adamsa Hagar nagrał wokale do kilku najważniejszych utworów z płyty, m.in. „Can’t Stop Loving You”, „Don’t Tell Me What Love Can Do” i „Deja Vu”.
Sammy opowiada:
Bruce powiedział: ‘Pieprzyć to, jedziemy do Kanady’. I tam wreszcie mogłem spokojnie nagrywać. To naprawdę mnie wkurzało, że musiałem czekać, aż Ed skończy marudzić na coś, czego nawet nie słyszał. Pamiętam, jak Ed później usłyszał ‘Don’t Tell Me What Love Can Do’. Spojrzał na Ala i powiedział: ‘To jest naprawdę dobre. Nie mamy się do czego przyczepić’. I to było budujące, bo niezależnie od kłótni – jeśli coś było dobre, wszyscy musieliśmy to uznać


