Choć niektórzy uważają gitarę za łatwiznę i niemal samograj, Robben Ford — jeden z najbardziej wyrafinowanych bluesmanów na świecie — twierdzi coś zupełnie innego. Według niego gitara elektryczna jest… najtrudniejszym instrumentem ze wszystkich, a jej opanowanie to zadanie na całe życie. I nawet w wieku 73 lat Ford nadal intensywnie ćwiczy podstawy.
W rozmowie z Guitar World Robben przyznał, że mimo dziesięcioleci koncertów i nagrań, są elementy gry, o które zaczął dbać dopiero niedawno. Najważniejszym z nich jest dla niego ostatnio technika prawej ręki, która — jak sam mówi — była przez większość kariery czymś, na co nie poświęcał wystarczająco dużo uwagi.
Robben Ford zdradza, że dopiero w ostatnich latach zajął się kostkowaniem z pełną determinacją:
To coś, nad czym tak naprawdę nigdy nie pracowałem, dlatego w ostatnich latach skupiłem się na tym bardziej niż na czymkolwiek innym
Muzyk kontynuował, zauważając, jak trudnym do grania instrumentem jest gitara:
Gitara jest naprawdę trudnym instrumentem, najtrudniejszym do grania. Trębacze mogą się ze mną kłócić, ale na gitarze ten sam dźwięk możesz zagrać w czterech różnych miejscach. Ponieważ gitara jest strojona w kwartach, z wyjątkiem strun G i B, już tam dzieje się coś zupełnie innego.
I dalej:
Brzmieniowo gitara elektryczna potrafi być upierdliwa. Problemy z głośnością, kiepskie wzmacniacze… Jest tyle rzeczy, które przeszkadzają w uzyskaniu dobrego brzmienia
Choć wielu instrumentalistów (choćby kontrabasiści) z pewnością podyskutowałoby z nim o „najtrudniejszym instrumencie świata”, nie sposób odmówić Fordowi doświadczenia i tego, że wie o czym mówi.
Na koniec rozmowy Robben Ford podkreślił, że w temacie swojego muzycznego wychowania, wiele zawdzięcza muzyce bluesowej:
Czuję się dobrze z moją drogą i decyzjami, które podjąłem przez miłość do bluesa. To świetna baza do nauki gitary i akordów. Ja chciałem poznać akordy i rozumieć harmonię — i to mi bardzo pomogło










